Prof. Michal Hruszewski

 

 

SZLACHTA UKRAINSKA NA PRZELOMIE XVI i XVII wieku.

Wyjatek z t. VI "Historya Ukrainy-Rusi", rozdzialu III. pt. "Stosunki kulturalne i narodowe: sklad narodowosciowy i narodowe zywioly". Przeklad przejrzany i poprawiony przez autora.

Drukowane w: Z dziejow Ukrainy, Ksiega Pamiatkowa., pod redakcja W. Lipinskiego, Kijow 1908

 

W

poszczegolnych ziemiach Ukrainy wskutek niejednakowych warunkow politycznych, ekonomicznych i kolonizacyjnych stosunki narodowosciowe w okresie XIV-XVI w. ukladaly sie odmiennie i w chwili przelomowej u progu XVII w. znacznie miedzy soba sie roznily. Z tego powodu nalezy przeprowadzic wprzod podzial ziem ukrainskich na czesci, miedzy ktoremi zachodza pod tym wzgledem jakiekolwiek roznice, a nastepnie zbadac kazda z nich oddzielnie. A wiec zosobna rozpatrzymy pas zachodni, obejmujacy Rus Czerwona, Podole, ziemie Chelmska i Podlasie; pas wolynski z Pobuzem Brzescianskiem (Brzesko- litewskiem) i Pinszczyzna, pas prawobrzezny z Pobozem i Podnieprowiem,wreszcie pas zadnieprzanski.

 

Rus Czerwona. W pasie zachodnim ewolucya stosunkow narodowosciowych poczela sie , jak wiadomo, najwczesniej i zmiany w tych stosunkach zaszle zarysowaly sie tam najsilniej. W swoim miejscu wykazalem, ze juz w czasie walki o Rus Czerwona w 1340-1370 latach, wyzsze, uprzywilejowane warstwy tamtejszej ludnosci ukrainskiej mocno ucierpialy i zostaly wtenczas znacznie oslabione ( Historya Ukrainy-Rusi, t. IV, str. 61-2, V. s. 20-3). Wszyscy ci, ktorzy wzieli jakikolwiek bardziej czynny udzial w obronie zachodniej Ukrainy przed okupacja polska, po odniesionem przez Polske zwyciestwie zmuszeni byli - o ile nie polegli w walce - albo emigrowac do ziem wolenskich, nadbuzanskich itd., albo tez w skutek utraty czy konfiskacyi dobr, zepchnieci zostali na nizsze szczeble drabiny spolecznej. Na ich zas miejsce i wogole wszedzie, gdzie tylko odkrywalo sie nowe ujscie dla uprzywilejowanej kolonizacji, rzad polski wprowadzal uprzywilejowane elementy polskie, albo te cudzoziemskie, o ktorych byl pewien, ze sa stronnikami i zwolennikami okupacji polskiej. Rozdaje on hojnie nadania ziemi - a wiec wloscie rozlegle, istne posiadlosci ksiazece, jak wlosc Rzeszowska Jana Pokoslawa, Samborska Spytkow, Jaroslawska Tarnowskich, lub ogromne latyfundya Odrowazow, Kmitow, Buczackich i mniejsze majetnosci skonfiskowane wlascicielom tubylcom, albo odebrane od roznych " nullo jure possessores", nie mogacych sie wykazac odpowiednimi dokumentami na prawo wladania, rozdaje wreszcie wsie do wolnych wloscian nalezace. Polacy i rozni inni cudzoziemcy, ktorzy sluza polityce polskiej, otrzymuja wyzsze urzedy administracyjne. W sfere mieszczanska wprowadza sie po wielkich miastach w znacznej ilosci element polski i wogole obcoplemienny, przenika on nawet do mas wloscianskich po wsiach na niemieckiem prawie osadzonym.

Obok tej arystokracyi obcej na przelomie XIV i XV w. trzymaja sie jeszcze w znacznej ilosci resztki rodow tubylczych, zepchnietych juz jednak wtenczas na plan drugi. Ciekawe odzwierciedlenie tych stosunkow znajdujemy w skladzie sadu polubownego zwolanego w r. 1404 do Medyki w sprawie sporu Jagielly z Elzbieta Pilecka. Wzieli w nim udzial nastepujacy miejscowi dostojnicy i panowie: Maciej biskup przemyski i Athanazy wladyka, Jan z Tarnowa starosta ruski, Kmita wojewoda sandomirski, Iwo z Kleczycy, Jaszko z Rzeszowa, Benko z Zabokruk, Jaszko Mazowszanin, Mikolaj z Kulikowa, Jaszko Klus, Krystyn z Marcinkowicz, Mikolaj Pstroski ( czy Pszerozki ), Jaszko Fortuna, Franciszek Borsnicz, Hrynko Sokolecki, Andrijko i Hrycko Bybelscy, Hrycko Kierdejowicz, Hlib Diadkowicz, Wolczko Presluzycz, Danylo Zaderewicki, Kostko Solneczkowicz, Kostko sedzia przemyski, Jacko sedzia sanocki, Wasko Teptiukowicz, Mychajlo Procowicz, Drahut ( war. Drahin ) Woloch, Chodko Czemer, Juryj i Wasko Moszonczycze, Wolczko Kuzmicz, Mychajlo Senkowicz, Iwan Danslawicz, Oleszko Hrudkowicz, Wasko Czortkowicz).

 

Dokument w bibl. Czartoryjskich w dwoch oryginalnych tekstach -ukrainskim (ruskim) i lacinskim. Pierwszy wydany w Aktach J. Z. R. l.9 i u Holowackiego; nowe wydanie (fascimile) w " Paleograficzeskich snimkach" I N.31, tekst lacinski wydano niedawno w t. IV Kodeksu Malopolski, l. 1084. W tekscie ukrainskim niektore polskie imiona zruszczono, w lacinskim odwrotnie i dlatego trzeba brac pod uwage i jeden i drugi. Porownac z tym rejestrem niektore dane z ostatniej cwierci XIV i pierwszych lat XV w. -jak kontrakt sprzedazy Kalenikowego monasteru 1378 r. (Akta gr. i ziem. II l. 9), w ktorym spotykamy jeszcze starego Chodka Bybelskiego z synami Dworskowiczow, Drozda, Waska Kuzmicza i in.,ib. IV.19,V.14 i in.

W tym rejestrze znaczniejszych " szlachcicow i ziemian Ruskiej ziemi", jak ich nazywa dokument - a wlasciwie tylko zachodniej jej czesci, glownie ziemi przemyskiej - Rusini, jak widzimy, wystepuja w pokaznej jeszcze liczbie (szereg ich zaczyna sie od Hrynka Sokoleckiego i do konca juz, za wyjatkiem tego Drahina Woloha, sa to zapewne, jak mozna sadzic z imion- sami Rusini). Jednak oni wszyscy figuruja na planie drugim, po Polakach, i wsrod nich nie ma ani jednego dygnitarza za wyjatkiem Kostki Bolestraszyckiego, sedziego przemyskiego i Jacka sedziego sanockiego, urzednikow bynajmniej niewysokich (rzecz sie dzieje jeszcze przed reforma sadownictwa w rusi Czerwonej). Podobne stosunki widzimy i we wschodniej czesci Czerwonej Rusi. Tam w pierwszej polowie XV wieku spotykamy duzo jeszcze zamoznej ukrainskiej (ruskiej) arystokracyi, ale rowniez pozbawionej wplywow i zajmujacej podrzedne stanowiska. Na akcie konfederacyi ziemi Lwowskiej i Zydaczowskiej wieksza polowe podpisanych tam nazwisk szlacheckich, stanowia nazwiska szlachty ukrainskiej, ktora zachowala nie tylko narodowy charakter swych imion, ale nawet uzywa jeszcze niekiedy ruskich pieczeci, jak naprzyklad Jursza z Chodorowstawa, Stanko z Dawidowa (w 1410 r. zwal sie on jeszcze Ostaszko z Dawidowa), Dmytro Lahodowski, Martyn Kalenyk z Podhajec, Michno i Paszko z Borszczowa, Juryj z Malczyc, Senko Halka z Iljaszowa, Senko z Nahorec, Olechno, Marko i Lenko z Drohoszowa, Petro Wolczko z Kolodeniec, Stecko, Onyszko i Stecko-Ilko z Czerkas, Dmytro i Jacko z Didoszyc (Diduszyccy), Jacko z Roznitowa, Andrejko z Swaryczowa, Iwaszko z Dulib, Iwan z Koszawy, Oleksa i Luczko z Witwic, Danko, Myka i Senko z Balic, Jacko z Nowosielic.

 

Akta grodzkie i ziemskie. VII, 55; opis pieczeci tamze st. 108-109; napisy cyryliczne znajduja sie na 8 pieczeciach, niektore maja napisy lacinskie, ale o ruskich formach imion -jak Michn...de Borsofsky, Ilko, Stecko dominus de Sirkaz, (Iac)konis de Dzedosicze.

Rusini jednak w ciagu XV w. piastuja niekiedy w tych ziemiach urzedy i dygnitarstwa- juz to obieralne szlacheckie (po reformie), juz to nadawane przez krola. Taki Senko z Siennowa (de Syennow) jest podkomorzym i tutorem przemyskim podczas konfederacji 1436-37 r., Ihnat z Kutyszcz przez dlugie lata sprawuje urzad sedziego halickiego (1438-1471), Wasko z Rybotycz, przedtem podsedek, urzad sedziego przemyskiego (1460-67) , Jacko Bybelski jest stolnikiem, a Olechno alias Aleksander Porochnicki podstolim przemyskim, Hlib-Mikolaj z Siennowa znany jest jako podsedek (1471-77), a nawet na kasztelanii przemyskiej zasiadal jeden z Porochnickich (1449-54).

 

Daty odnoszace sie do tych osob w indeksach odpowiednich tomow Akt. gr. i ziemskich.

Ale jest to zarazem okres szybkiego wynaradawiania sie owych wybitniejszych rodow ukrainskich, ktore jeszcze w wyzszych warstwach szlachty miejscowej pozostaly. Roztapiaja sie one powoli i wreszcie znikaja bez sladu wsrod naplywowego zywiolu polskiego. Dzialaly tu bowiem nadzwyczaj energicznie takie czynniki i wplywy, jak wspolnosc interesow klasowych, dazenie do faktycznego ( a nie tylko de iure) zrownania sie z uprzywilejowana arystokracja polska, chec zdobycia wszystkich tych prerogatyw i honorow, ktore stawaly sie dostepne jedynie dla szlachty i magnatow polskich, oddzialywanie szlachecko-polskiej kultury i rosnace tuz obok wplywy katolicyzmu, ktory, zataczajac coraz szersze kregi, obejmowal powoli coraz to nowe ziemie ukrainskie, wreszcie mieszane sluby Rusinow z Polkami i odwrotnie. "Kiedy sie trafilo -opisywal ten proces polszczenia Rusi na podstawie tradycyi familijnych potomek jednego z takich spolszczonych rodow Jan Prochnicki (Porochnicki), arcybiskup lwowski i wielki protektor Jezuitow - ze panna byla jedynaczka z majetnoscia, (albo) wdowa bogata, krolowie swoje Polaki szlachte posylali do Rusi, (faverunt) dopomagali im swymi wplywami i tak zeniac sie tam czesto napelniali Rus i religionem catholicam romanam wprowadzili. Ostatek perfecit vigilantia pastorum (dokonala pilnosc pasterzy), ze i przedni panowie z Rusi do jednosci kosciola rzymskiego przeszli, eiurate schismate graeco (porzuciwszy grecka schyzme).

 

Wyciagi z tej familijnej kroniki arcyb. Prochnickiego, pisanej w pierwszej cwierci w. XVII, podane sa w XLVIII t. "Zapisek nauk. Tow. im. Szewczenki", str. 6

Nie mozna oczywiscie- jak to czyni autor- przypisywac takiego olbrzymiego wplywu slubom mieszanym, faktem jednak jest, ze nie tylko oddaly one wiele majatkow w rece polskie, ale i przyczynily sie znacznie do polonizacji rodow ukrainskich. Tak na przyklad w tym samym rodzie Bybelskich, z ktorego wywodzi sie arcybiskup Prochnicki -jednym z najmozniejszych rodow ukrainskich w Rusi Czerwonej - wnuczke Chodka Bybelskiego Duchne wydano za Polaka Jana Barzy z Bolozowa

 

(Pochodzenie rodu niejasne, ale sadzac z imion, juz w pierwszej polowie XV w. byl to rod jesli nie polski, to w kazdym razie spolszczony. Jako dokumentalna ilustracya dla tego rodzaju slubow -jedna z wielu - moze posluzyc takze i ta: generosa Oluchna de Hermanow consors generosus Albert Svathek de Uyasd iudicis castr. leopoliensis. Akta gr. i ziem. VII, 53)

i rod tego ostatniego wzbogacony majatkiem Bybelskich osiagnal w w. XVI wysokie stanowisko i senatorskie krzesla, dla Bybelskich niedostepne. Z r. 1441 zachowala sie intercyza slubna miedzy Senkiem Bybelskim a Fredrem z Pliszowic, w ktorej Fredro zobowiazuje sie wydac zan corke pod warunkiem, ze Senko przed slubem "sie wychrzci", innemi slowy przejdzie na wiare lacinska. "Szl. Frydro z Pliszowicz -czytamy w tym akcie - i szl. Jacko z Bybla z bratem swoim ulozyli sie dobrowolnie miedzy soba, ze Frydro wydaje corke swa Jadwige za Senka z Bybla, pod warunkiem, aby zamazpojscie wraz z weselem odbylo sie za lat cztery (in quatuor annis debet fore copula et cum hoc nupcie), i jesli ktora ze stron nie dotrzyma umowy, wyjawszy wypadek smierci, to ma zaplacic drugiej stronie tysiac grzywien poreki, a Senko za taka sama poreka ma wychrzcic sie przed slubem (et etiam Senko sub eodem vadio debet se baptizare prius quam copulam contraheret), i Frydro ma dac Senkowi posagu dwiescie grzywien gotowka i tylez w odziezy, a Senko ma zaplacic zonie swej Jadwidze wiana i wyprawy 600 grzywien na polowie tych majetnosci swoich, ktore mu przypadly przy podziale".

 

(Akta gr. i ziemskie, XIII, 1491)

Takiego rodzaju ewolucya odbywala sie w ciagu XV i XVI w. w ciszy i ustroniu familijnych i innych prawno-prywatnych stosunkow. Moze swiadkami tych przemian sa owe imiona podwojne, tak czesto spotykane w drugiej polowie w. XV u rozmaitych przedstawicieli ukrainskich rodow Rusi Czerwonej, owe Costhko alias Joannes Porochnicki, Joannes alias Hrycko Bybelski, Hlib-Mikolaj z Siennowa itd.

 

(Akta gr. i ziemskie, VII 63, IX 81 i 110, i indeksy t. XIII i XVII)

W ogole zas historia polonizacji tych rodow ukrainskich - a zbadac ja mozemy chociazby na podstawie danych dokumentalnych -nie byla dotychczas dokladnie wyswietlona, pomimo, ze z punktu widzenia kultury jest ona niezmiernie ciekawa.

W w. XVI nie ma juz prawie na Rusi Czerwonej moznych rodow, ktore by wytrwaly przy narodowosci ukrainskiej (ruskiej).

 

Ze starych rodow tubylczych w XVI w. Al. Jablonowski (Zr. Dziejowe, XVIII cz. II str.287-288)* wylicza takie magnackie rodziny: Lipskich (potomkowie Dymitra z Goraja, obdarowanego przez Kazimierza wielkiemi dobrami w ziemi chelmskiej, Czurylow ( z tego samego rodu), Bybelskich-Nowomiejskich - wszyscy herbu Korczak. Danilowiczow, Dzieduszyckich i Tarnawskich -herbu Sas. Innych herbow - Kierdejow, Wapowskich, Lahodowskich. Wyjawszy Lahodowskich, ktorzy jeszcze w polowie XVI w. manifestuja swa ruska narodowosc piecza o monaster Uniowski, reszta wynarodowila sie przed pol. XVI w. - przewaznie jeszcze przed poczatkiem tego stulecia.

* Ze wzgledu na zaciekawienie, jakie budza poruszane tu zagadnienia, pozwalamy sobie w tem i w kilku dalszych miejscach przytoczyc in extenso ze "Zrodel dziejowych" Aleksandra Jablonowskiego cytowane przez prof. Hruszewskiego ustepy. Redakcja

"Z natury rzeczy na Rusi powazne wielce miejsce- pisze Al. Jablonowski -winno bylo zajmowac moznowladctwo pochodzenia ruskiego. Mozne bojarstwo bylo tam potezne juz za Rurykowiczow i nie moglo byc teraz usuniete na strone przez nowa wladze zwierzchnia - w osobie Kazimierza Wielkiego i jego nastepcow. Istotnie tak tez sie stalo. Wnioskujac z bezposrednich nastepstw, mozemy napewno przyjac, pomijajac juz notoryczne dane, iz pierwsi wladcy polscy utrzymywali, przychylne sobie czy pojednane z soba, bojarstwo mozne przy posiadanych dotad dobrach.". Nastepnie autor wylicza te ruskie rody starobojarskie przytoczone powyzej u prof. Hruszewskiego. Dodamy tylko, ze do rodow bojarskich pochodzenia ruskiego Al. Jablonowski zalicza jeszcze pod znakiem zapytania i Komarnickich herbu Junosza. Wreszcie "ogniwo posrednie miedzy grupami staro-ruska i szczero-polska przedstawialy - wedle Al. Jablonowskiego - domy przybyle na Rus Czerwona za wielkorzadcow Opolczyka - ze Slaska czy Moraw - jak dom herburtow herbu Paweza, a bez pochyby i Fredrow herbu Boncza ( z Wegier moze)". W innem zas miejscu pisze Al. Jablonowski co nastepuje: "tak liczna niegdys na Rusi Czerwonej jak i po wszystkich ziemiach ruskich, klasa bojarow teraz pod koniec XVI w. ledwie slady po sobie zostawila. Rozlamala sie ona tu i pochylila w dwoch przeciwnych kierunkach: jedna jej czesc dostala sie szczesliwie miedzy zastepy ziemian-szlachty, obdarowanych prawem polskim, druga spadla na stanowisko prostych slug zamkowych, sluzek itp." (str. 175-176)

Niewiele jest juz szlachty zamozniejszej, ktoraby wowczas jeszcze za ukrainska (ruska) z przekonan narodowych uwazac mozna bylo. W znanych na przyklad petycjach do metropolity w sprawie eparchii halickiej z 1539-40 r. bierze udzial nastepujaca szlachta czerwono-ruska: Marek Szumlanski, Iwan Stanimirski, Iwan i Stefan Demideccy, Nikandro Switelnicki, Michal i Marek Balabanowie, Pawel Zeliborski, Iwan Lopatka, Piotr Uhernicki, Wasko, Trufan i Iwan Grabowieccy, Iwan i Pawel Zahwozdeccy, Olechno Zamostski, Iwan Dubrowicki, Wasyl i Olechno Czolhanscy, Iwan i Wasko Roznitowscy, Raszko i Stefan Swaryczewscy, Deonisij i Iwan Horbaczewscy, Iwan i Pawel Samborowie, Michal i Jacko Jaczniscy.

 

(Akty Z. R. II, 193 i 198)

Z pomienionych rodow kilka zaledwie zaliczyc mozna do szlachty zamoznej - Balabanow, moze Demideckich, Czolhanskich; reszta jest to szlachta srednia, albo drobna, jak Grabowieccy, Dubrowiccy, Rozniatowscy, Swaryczewscy, Jaczniscy itd.

 

( Por. u Jablonowskiego po. c. str 339 i nastepne, passim*.)

*) "D r o b n a s z l a c h t a g n i a z d o w a r u s k a. Zatrzymac sie jeszcze nieco musimy - pisze Al. Jablonowski - nad pewnymi charakterystycznymi rysami, uderzajacymi badacza przy rozwazaniu trybu rozkrzewiania sie oraz rozsadowienia notorycznie znanych lub mniej watpliwych chociazby, rodow gniazdowych staroruskich. A w zastepstwie ogolnym szlachty czerwonoruskiej poczet to niemaly! Naprzod przedewszystkiem rody i domy, uzywajace na szczycie znaku herbowego Sas ( jest tych rodzin 50 z gora, str. 340) - bez wyjatku chyba sama Rus, mniejsza o legende, prowadzaca ich niby przodka wspolnego z poza gor Beskidu, ze srodowiska Woloszy wegierskiej. Zaraz za nimi, co do sily i liczby, ida, noszacy na szczycie Wreby - herbu Korczak (grupa ta obejmuje kolo 40 nazwisk, str. 341), podobniez, bodaj nie wszystkie rody - Rus pierwotna. Wylacznie tez, choc nie w takiem rozgalezieniu, staroruskie tylko rody szczyca sie herbami: Kierdeja - predzej juz turskiego niz wegierskiego pochodzenia, Salawa i Holobok. I tyle! Reszta zas rodow notorycznie staroruskich, przystosowala pierwotne znaki swe pieczetne do postaci wyksztalconych juz herbow polskich, lub poprzybierala sobie wprost takowe. Czesciej zas od innnych takie, jak: Nieczuja, Sulima, Junosza, Jastrzab, Ostoja".

Na Rusi Czerwonej (szczegolnie w ziemi przemyskiej) owej drobnej szlachty ukrainskiej (ruskiej) bylo bardzo wiele juz w w. XVI. Pozniej w w. XVII przylaczaja sie jeszcze do niej prawie wszystkie te rody ruskie, ktore w czasach poprzednich usuniete zostaly przez rzad od wszystkiego, co wowczas dawalo dochody i wplywy. Rozmnazajac sie i rozrastajac liczebnie, staczaly sie one powoli ze swego dawnego stanowiska, az znalazly sie nareszcie w szeregach drobiazgu szlacheckiego za wyjatkiem oczywiscie rodow wygaslych lub spolszczonych w ciagu w. XVI. W rezultacie w pierwszej polowie w. XVII widzimy na Rusi Czerwonej nastepujace rody ruskie drobnoszlacheckie, ktorych nazwiska przekazaly nam akta wspolczesne.

 

( Lozinski "Prawem i Lewem" I, str. 290-1, podaje spis tej drobnej szlachty ( przytacza rowniez jej charakterystyke). Spis ten jednak nie jest wyczerpujacy - dopelniam go, z zastrzezeniem, ze i w tej postaci nie obejmuje on jeszcze wszystkich nazwisk.)

W Ziemi H a l i c k i e j wystepuja wiec: Berezowscy, Chocimirscy, Drogomireccy, Grabowieccy, Holynscy, Kniahyniccy, Krechowieccy, Medynscy, Swistelniccy, Sulatyccy, Strutynscy, Tatomiry, Uherniccy, Wolkowiccy, Zeliborscy, Zurakowscy; w ziemi L w o w s k i e j: Baliccy, Czolhanscy, Dubrowscy, Hoszowscy, Kopeccy, Lozinscy, Podwysoccy, Podlasieccy, Pletenieccy, Pohoreccy, Popiele, Przedrzymirscy, Swirscy, Semihinowscy, Srokowscy, Winniccy, Witniccy; w ziemi P r z e m y s k i e j : Baczynscy, Berezniccy, Bilinscy, Bojarscy, Bratkowscy, Dobrianscy, Horodynscy, Horodyscy, Ilniccy, Jaminscy, Jasieniccy, Jaworscy, Kolnofojscy, Koblanscy, Komarniccy, Kopystynscy, Kryniccy, Kruszelniccy, Kulczyccy, Litynscy, Luccy, Monastyrscy, Matkowscy, Paclawscy, Podhorodeccy, Popiele, Radylowscy, Rytarowscy, Sieleccy, Sozanscy, Smereczanscy, Stupniccy, Terleccy, Tureccy, Turianscy, Tustanowscy, Uniatyccy, Uruscy, Winniccy, Wysoczanscy, Zeliborscy; w ziemi S a n o c k i e j : Dobrianscy i Lozinscy *).

 

*) Al. Jablonowski, wyliczajac czerwonoruska "S z l a c h t e g n i a z d o w a, t r z y m a j a c a s i e s w y c h g n i a z d pod koniec w. XVI", procz wyzej wymienionych rodow niewatpliwie ruskich, podaje jeszcze rody nastepujace:

W z i e m i Ha l i c k i e j; Bednawscy, Bludniccy, Czastylowscy, Czerleniowscy, Dymideccy, Grabowscy, H n i l e c c y h. Sas. K r e c h o w s c y h. Sas, Kunaszowscy, Lichanscy, Orzechowscy, O b e r t y n s c y h. Sas, Powerbeccy, Poplawniccy, Szumlanscy, S t u d z i n s c y h. H o l o b o k, Zagwojscy, Zywaczowscy.

W z i e m i L w o w s k i e j: Belzeccy, Borszowscy, Borosniowscy h. Sas, Czajkowscy, C i e m i e r z y n s c y h. Sas, Hermanowscy, Jastrzebscy, Narajowscy, Pieczychojscy, Polatyccy, R o z n i a t o w s c y h. Sas, Streptowscy, S w a r y c z o w s c y h. S a s. W z i e m i p r z e m s y s k i e j: Boryslawscy, B a r a n i e c c y h. S a s, Bystryowscy, B l a z o w s c y h. Sas, Chlopczyccy, Chlopiccy, Czyzowscy, Dabkowscy, Debowscy, Dubowlanscy, J a s i e n s c y h. S a s, K l o d n i c c y h. Sas, K o r c z y n s c y h. S a s, K r o p i w n i c c y h. S a s, K r u k i e n i c c y h . K o r c z a k, Kupiatyccy, Lubienieccy, Lowieccy, Morawscy, N o w o s i el s c y h. S a s, Nowoszyccy, Tarnowscy, W o l o s i e c c y h. Sas, Zupanscy. W z i e m i S a n o c k i e j: Bukowscy, Leszczynscy, L o d z i n s c y h. Sas" (str. 330-333).

Z z bez specyalnyrodow tych , uzywajace herbow: Sas, Korczak, Holobok sa, jak wiemy, rowniez niewatpliwie ruskiego pochodzenia, co sie zas tyczy reszty, to dawnosc osiedlenia (gniazdowe juz w XVI w.!) rowniez przemawialaby za pochodzeniem miejscowem, jednak scislosc naukowa nakazuje przujac w zupelnosci zdanie Al. Jablonowskiego, twierdzacego, ze "wobec faktu, iz szlachta pochodzenia ruskiego poprzybierala z czasem herby polskie, nielatwo teraz bez specyalnych badan po temum wyroznic ja od rodow pochodzenia szczeropolskiego, co przybraly na Rusi nazwy od otrzymanych nadan" (str 342).

"Niezmierna zas, uderzajaca ilosc nazwisk szlacheckich, wzietych od miejscowosci Rusi Czerwonej, tlumaczy sie tem, iz, wobec wielu przyczyn szczegolnych ( a jakich juz dotykalismy), przyczynil sie potemu niepomalu i sam zwyczaj przybierania osobnych nazw dla kazdej oddzielajacej sie galezi i galazki nawet rozradzajacego sie rodu. Ograniczajac sie jedynie na rodach s t a r o r u s k i c h, widzimy na przyklad iz Boratynscy h. Korczak, ww ziemi przemyskiej, wyosobniaja ze swego gniazda: Malczyckich, Dabrowskich etc. Grochowscy h. Junosza w tejze ziemi daja poczatek: Hermanowskim, Komarnickim, Kijewskim. (str. 352). Przypiski Redakcyi.

Przewaznie byly to rody stare, siedzace wielkimi gniazdami, ktore z czasem rozmnozyly sie na swych ojcowiznach, podzielily sie na rozne galezie z rozmaitemi charakterystycznemi przyzwiskami i "przydomkami", jak naprz. Proskurczeta, Kalinowieta - Kniahyniccy; Lechowscy, Josypowicze, Jakubszowicze - Zurakowscy; Beryndy, Soloninki, Trunkowicze - Czajkowscy; Hryckowieta, Iskrzeta - Paclawscy itd.

 

(Patrz u Jablonowskiego str. 353*) i u Lozinskiego 1. c.)

*) Przezwy wsrod Terleckich - pisze Al. Jablonowski - Popowieta; Sieleckich - Hryckowieta, Dziurdzie; Blazowskich - Czech, Socha, Telepa, Iwankowieta; srod Komarnickich - Jankowiet, Dudycze; Turzanskich - Holowacze, Luje; Sozanskich - Prasoly, Woronowicze; Winnickich - Mukasze, Oszosty; Jaworskich - Mrzyglodowicze; Popielow - Tarapatycze, Petelczyce (Chwosciaki - Lozinski, str. 291); Bratkowskich - Puhacze; srod Kruszelnickich - Wolk, Holowka, Popowieta, Blyszczyce; Swaryczewskich - Czepiele; Chojenskich - Kostrowicze; Sosnowskich - Feciulowicze; Czarnolozkich - Orzeszkowicze; Piaseckich - Skoczylasy; Gruszeckich - Zakowicze; Stawskich - Byliny, Sowy; Komorowskich - Malcherowicze.

Nalezaly te rody przewaznie do dwuch specyficznie ukrainskich grup herbowych: Sas i Korczak ( szczegolniej do pierwszej ). Pochodzenie i rozpowszechnienie sie tych herbow wsrod ukrainskiej (ruskiej) szlachty pozostaje dotad nierozwiazana, a jednak z punktu widzenia kulturo - historycznego ciekawa zagadka.

 

(Patrz o tem przypisek 4, str. 610-12, t. VI "Historyi Ukrainy-Rusi")

O wielkiej ilosci i rozrodzeniu tej ukrainskiej drobnej szlachty swiadcza popisy z pierwszej polowy w. XVII.

 

(Cyfry odnoszace sie do popisow podaje Lozinski, op. c. I str. 339-40, 342)

A wiec podczas popisu szlachty ziemi Lwowskiej w 1621 r., na ogolna liczbe 518 szlachcicow, stawilo sie 43 Czajkowskich, 34 Hoszowskich i 40 Witnickich. Na popisie ziemi Przemyskiej w 1648 r. wsrod blizko 1000 szlachty znajdowalo sie 70 Jaworskich, 46 Kulczyckich, 36 Winnickich, 23 Bilinskich ). W popisach tych znajdujemy szczegoly o uzbrojeniu i gotowosci wojennej szlachty, rzucajace ciekawe swiatlo na jej materyalne zasoby i charakteryzujace jej stanowisko spoleczne. Stanowisko to nie bylo godnem zazdrosci, bo nie tylko niewielu bylo wsrod niej mogacych sie zdobyc na jaki taki poczet, ale nawet mniejszosc stanowili ci, ktorzy osobiscie "konno i zbrojno" na popis stawic sie mogli. A wiec z liczby 43 Czajkowskich, zaledwie trzech zjawilo sie na popis konno, reszta zas prezentowala sie pieszo. Z 40 Witwickich na koniu nie przybyl nikt itd. Popis szlachty ziemi lwowskiej w r. 1628, podajac dokladniejsze dane o uzbrojeniu tej szlachty, jeszcze dosadniej wykazuje owa biede szlachecka, ktora nie pozwolila wielu zdobyc sie nie tylko na konia, ale nawet na jakakolwiek porzadniejsza zbroje. Naprzyklad szlachcic Hryc Wolczkowicz Jasnicki z Jasniszcz stawil sie pieszo, ale bodaj z szabla i polhakiem, natomiast szlachcic Iwan Wolczkowicz Jasnicki prezentowal sie rowniez pieszo, ale tylko z "kijem"; szlachcic Roman Hoszowski imieniem chorego natenczas ojca swego Antona Hobrycza Hoszowskiego, takze popisal sie tylko "z kijem"; szlachcic Fedor Hoszowski z Kleczkowicz stawil sie pieszo z szabla i polhakiem, ale szlachcic Stec Andronikowicz Hoszowski byl na popisie tylko z palaszem, szlachcic Fedor Szumlanski z Bratkowicz stawil sie pieszo z kijem, szl. Hryhory Rudnicki z Bratkowicz z szabla i polhakiem, szl. Iwan Zaplatynski z Ostalowicz pieszo z szabla, siekierka i "rusznica ptasia" itd.

 

(Ks. grodzka Lwowa, 280, str. 2581-5)

Ubostwo nie pozwalalo tej szlachcie osiagnac nawet tak niewysokiego stopnia oswiaty i kultury, jaki zdobyl sobie wowczas zamozniejsza od niej szlachta polska i spolszczona. Zblizylo ja to do mas ludowych i przyczynilo sie wowczas do ocalenia jej narodowosci ukrainskiej (ruskiej), ktora szlachta ta zachowala nie tylko w ciagu XVII i XVIII wieku, ale i pozniej -az do nastepnych czasow. W w. XVII i XVIII pozostaje ona tak samo, jak i w w. XV i XVI wierna swojej "wierze ruskiej" i dawnym tradycyom i tak samo jak dawniej wszyscy ci Waski, Fedki, Hrycki o niemniej charakterystycznych przyzwiskach Puhaczow, Kolodrobow, Wowkow, Holowkow, Tarapatyczow, Popowiat itd., wyrozniaja sie znacznie od Przeclawow i Prandotow, Zboznych i Szczesnych, szlachty polskiej gente czy natione.

 

(Por. Lozinski, op. c. str. 291)

Zyje w nich poczucie swej narodowosci i czasami, korzystajac z chwili odpowiedniej, wystepuja oni jako reprezentanci "wszystkiej Rusi", Rusi o formach niejasnych, niewyraznych, takiej, jaka byla w wyobrazni zachodnich kresowcow, owa Rus olbrzymia, siegajaca swymi bezmiarami az hen, ku zamglonym horyzontom Wschodu.

Stanowiac wiekszosc wsrod miejscowej rzeszy szlacheckiej, a opierajac sie na konstytucji polskiej, uznajacej w zasadzie wszystka szlachte bez wzgledu na stopien zamoznosci, oswiaty, honorow i urzedow, za rowna sobie i rozwiazujacej wszystkie sprawy publiczne za pomoca glosowania obecnych - owa szlachta drobna moglaby rzadzic swymi powiatami i ziemiami, obierac swych kandydatow na urzedy i nadawac ton zyciu prowincji. Ale braklo jej do tego poczucia solidarnosci, wyraznieszych spoleczno-politycznych lub narodowych przekonan i pogladow, braklo jej organizacyi i w rezultacie szlachta ta prawie wszedzie schodzila na plan drugi wobec zamozniejszej i wiecej wplywowej "braci" polskiej.

Bywaly jednak chwile, gdy skrystalizowane w jakims fakcie konkretnym narodowe czy tez klasowe interesa popychaly te mase szlachecka ku bardziej czynnej i wiecej solidarnej akcyi. Powody i wytwarzajace taka akcye warunki nie zawsze sa nam znane, czestokroc nawet wtenczs, gdy same fakta wystepuja wyraznie. Do takich zagadkowych wystapien ukrainskiej szlachty na Rusi Czerwonej Nalezy masowe przylaczenie sie szlachty z ziemi Halickiej do wojewody moldawskiego Bohdana podczas jego pochodu na Rus Czerwona w lecie 1509 r.

 

(Ten napad Bohdana i pochod na Moldawie opisuje Pulaski w swym szkicu: "Wojna Zygmunta I z Bohdanem wojewoda moldawskim, w 1509 r.". Szkice, t. I. )

Wypadkowo wiec dowiadujemy sie, ze wowczs przylaczyli sie do niego Iwanko Demidecki i Ilja Szumlanski, Iwanko, Jacko, Wasko Mieszczenscy (?), Fedko Dubrowicz, Zan Cucylowski, Sienko Witwicki, Wasko i Marek Kniahyniccy, Semen, Iwan, Senko i Sydor Drogomireccy, Sienko Balicki, Dmytro z Danyskowicz, Hryhory, Senko, Hryncza, Hryhor, Ficza i Iwasko Berezowscy, Iwasko Pyszyninski (?), Andrzej Lucki.

 

(Materyaly, I, 66 - niektore nazwiska przekrecone)

Ogloszono ich za zdrajcow

 

(Sua temeritate, fidelitate postposita, sponte et non coacti ad eundem woywodam defecissent eidemque se absque legittima causa subiecissent- ibid.)

i skonfiskowano im majatki. Ale po pogromieniu Moldawii w zimie 1509/10 r., gdy hospodar traktatem zobowiazany zostal do zwrotu wszystkich ludzi z Ukrainy wyprowadzonych, powrocila i szlachta, wymawiajac sie, iz przylaczyli sie do hospodara, nie dobrowolnie , lecz pod groza przymusu. Justyfikacya ta zostala przyjeta i szlachcie przywrocono jej prawa. Trudno jednak w prawdziwosc tej justyfikacyi uwierzyc. Ta okolicznosc, ze pod przymusem znalezli sie wlasnie szlachcice Rusini, wierni swej narodowosci, kaze domyslac sie innych przyczyn. Wiemy, ze na tle wspolnej wiary, pismiennictwa, wspolnych skladnikow kultury istnial stale pewien zwiazek wewnetrzny miedzy zachodnia Ukraina a Moldawia; byc moze, ze i w danym wypadku mamy do czynienia z tego rodzaju objawem, jednak w braku wszelkich szczegolow trudno snuc jakiekolwiek bardziej okreslone domysly. Przypominamy tylko, ze kilkanascie lat wstecz mial miejsce rowniez niejasny, ale bardziej jeszcze zajmujacy ruch, zwiazanym z imieniem Muchy, podczas ktorego jako przywodca ukrainskiego wloscianstwa na Pokuciu i Rusi Czerwonej wystapil ajent moldawski. W rok pozniej wojewoda moldawski wysuwa jakiegos pretendenta (wspolczesny kronikarz polski zwie go Andrzejem Borulem), ktory nazywa siebie prawnym spadkobierca Rusi, zagarnietej przemoca przez Kazimierza. Probowal on z pomoca sultana zagarnac zachodnia Ukraine, ale wkrotce wypadkowo pojmany zostal przez slugi Michala Buczackiego.

 

(Monum. pol. hist. III, str. 239-40)

W dwadziescia lat po epizodzie 1509 r., podczas moldawskiego pochodu przez pokucie na Halicz, znow dowiadujemy sie, ze Rusini prawie co do jednego poddaja sie wojewodzie, ktory ich przyjmuje laskawie, a katolikow zabijac kaze.

 

(Ad quem Rutheni illic paene omnes advolant et se illi gestibundi subjiciunt, quos ille benigne suspicit et tractat, eos vero, qui Romani ritus sunt occidi jubet. Acta Tomicina, XII, 393, list w grudniu 1530 r. )

Przypomne jeszce krolewski nakaz z 1511 r., aby panowie z Rusi Czerwonej nie jezdzili na obrzedy religijne do Moldawii, albowiem oni - suscipiendorum ordinum, ut ipsi putant sacrorum, causa solent se conferre in Valachiam et alias exteras partes et plerumque de rebus et statu regni apud hostes disserere positionemque regni prodere (Corpus iuris polon. III, 71)

Mamy tu oczywiscie w tych wszystkich wypadkach konca XV i pierwszej polowy XVI w. jakies slady ukrainsko - moldawskiej irrydenty, tak niestety niejasnej z powodu braku zrodel.

Wyrazniejszymi natomiast sa niektore ruchy szlacheckie w w. XVII. W zachodniej czesci Rusi Czerwonej np. taki ruch szlachecki wywolany zostal walka o wladyctwo przemyskie miedzy prawoslawnymi a unitami, ciagnaca sie przez pol stulecia prawie po smierci Kopystynskiego (1610).

(O walce tej patrz u Dobrianskiego "Istorja episkopow eparchii peremyszlskoj", Lozinski "Prawem i Lewem" I, str 294 i nast.), Golubiew "Piotr Mohyla", t. II, str. 135 i nastepne.)

Obrona bowiem wschodniego niezjednoczonego obrzadku przed unia uwazala sie w owych czasach, ze tak powiem, za punkt honoru i to nie tylko odnosnie do stosunkow religijnych, ale i narodowosciowych. Szlachta zas miejscowa byla nadto zainteresowana w niej jeszcze dlatego, ze ogromna czesc urzednikow cerkiewnych- od najnizszych do najwyzszych i samego wladyctwa wlacznie - byla obsadzona przez czlonkow miejscowych rodow szlacheckich, to tez wszelkie hierarchiczne lub wewnetrzne przemiany zachodzace w eparchii obojetnemi dla tej szlachty byc nie mogly. Kiedy wiec po smierci Kopystynskiego, rowniez miejscowego szlachcica, ktory twardo stal przy wschodnim blahoczestiu, krol nadal wladyctwo przemyskie protegowanemu przez lacinskiego biskupa unicie Anatazemu Krupeckiemu, wtedy szlachta wraz z duchowienstwem ostro wystapila przeciw tej nominacji i poczela gnebic na kazdym kroku nowego wladyke-unite. Krol Zygmunt, baczac na skargi Krupeckiego, wzial go pod swoja opieke i na wypadek jakiejkolwiek przygody zalozyl miedzy nim a szlachta miejscowa ogromne vadium w kwocie 50 tysiecy dukatow. Otoz w owym mandacie krolewskim znajdujemy caly szereg szlachty, ktora, nastajac na zycie i bezpieczenstwo Krupeckiego, brala czynny udzial w tej wojnie. Figuruja w nim wiec: Iwan i Mikolaj Chlopeccy, Marcin Rytarowski, Fedor Turianski, Andrzej i Iwan Sozanscy, Iwan Monastyrski, Iwan, Pawel, Iwan, Mikolaj, Lukasz, Adam, Wasyl, Samuel i Michal Kopystianscy, Wasyl terlecki, Fedor Winnicki, Stefan i Bohdan Radylowscy, Marcin-Aleksander Farafunta Blazowski, Iwan, Fedor, Hryhory, Pawel i Hrycko Popiele, Martyn Jasieniecki, Hrycko Koblanski, Aleksander Uhernicki, Iwan i Wasyl Buntowieccy (!) Fedor i Iwanko Kulczyccy, Piotr Rohozinski, Piotr i Aleksander Holatyccy, Iwan czajkowski, Hrycko Janocki, Iwan Tustanowski, Fedor Koblanski, Bosko Chmytkowski (!), Fedor Kuniczkowski, Dmytro i Piotr Hordynscy, Iwan Ilnicki, Dmytro Sydorski, Dmytro Burda, Fedor Tatomir.

 

(Ksiega gr. przemyska, 327, str. 18-19) (W pozniejszej walce miedzy Krupeckim a Hulewiczem szczegolnie wybitna role wsrod szlachty stronnikow Hulewicza odgrywali dwaj jego bracia Aleksander i Daniel Hulewicze, chorazy czernichowski Andrzej Kossakowski, Andrzej Zahorowski, Semen Myszka Choloniewski, Teodor Winnicki i Piotr Szeptycki. Przyp. Red.

Z posrod wladykow prawoslawnych, kontrkandydatow Krupeckiego, szlachta popierala wladyke Hulewicza, czlowieka energicznego, ktory potrafil zorganizowac te rzesze szlachecka, a nastepnie przy jej pomocy nie tylko odebral Krupeckiemu majatki cerkiewne, ale i sam uwolnil sie od przesladowan administracyi, pragnacej wziac Krupeckiego w obrone. Szlachta przez swych poslow wyrobila amnestye dla Hulewicza i przywilej na dozywotnie posiadanie wladyctwa. Po smierci Hulewicza tak samo z orezem w reku ta sama szlachta prowadzi na osierocone wladyctwo jego nastepce, wladyke prawoslawnego Winnickiego, ktory rowniez ruguje Krupeckiego z majetnosci cerkiewnych. Dopomaga mu ona nastepnie w walce z nastepca Krupeckiego Polakiem-unita Chmielowskim i w rezultacie ten ostatni nie zdolal nie tylko zawladnac przemyskim wladyctwem, ale nawet w jego obrebie zamieszkac. Jednoczesnie na sejmikach przeprowadza ta szlachta uchwaly w obronie interesow Winnickiego, upomina sie za nim przez poslow swoich na sejmie i przed krolem, wreszcie zabezpiecza mu spokojne wladanie eparchia.

Nie tak jednolitym i solidarnym, bo skomplikowanym przez rozne czynniki natury ekonomicznej i odrebne interesa klasowe, niemniej przeto bardzo wyraznym byl udzial szlachty czerwonoruskiej w ruchu ludowym z czasow powstania Chmielnickiego. Arena tego ruchu ludowego byla przewaznie ziemia halicka (w czesci zachodniej Rusi Czerwonej rozwinal sie on w porownaniu slabo), szlachta zas miejscowa szczegolniej licznie popiera irrydente zorganizowana na Pokuciu przez Semena Wysoczana (byc moze-jednego ze szlachcicow Wysoczanskich). Wystepuje ona tam w roli watazkow "pulkownikow", przywodcow chlopow i mieszczan, z ktorych skladalo sie Wysoczanowe wojsko.

 

(patrz Tomaszewskiego "Narodni ruchy w Halyckij Rusy 1648 r. " (w Zapyskach nauk. tow. im. Szewczenki, t. XXIV i osobno), str. 39 i nast., por. str. 121-3)

W tym i w innych oddzialach powstanczych spotykamy caly szereg Hrabowieckich, Holynskich, Berezowskich, Skolskich, Kniahinickich, Zurakowskich, Tatomirow, Drohomiereckich, Jazwinskich, Strutynskich, Medynskich, Hoszowsich, Popielow. Wogole zas wszystka miejscowa szlachte ukrainska Polacy obwiniali o sprzyjanie powstaniu, o chec odebrania wladzy Polakom i t.p

(Zerela IV, 42, 74, 83, 97, 152. V, 42, 63, 75. Por. Tomaszewskiego op. c. str.41)

Niestety brak jakichkolwiek wyraznych enuncyacyi ze strony samych uczestnikow powstania nie daje nam mozliwosci wejrzec blizej w to, jak rozumiala ta szlachta powstancza jego przyczyny i jakimi motywami w swym do niego stosunku sie kierowala.

Lecz pominawszy juz takie nadzwyczajne epizody, nawet w zwyklem zyciu codziennem nie da sie przeoczyc powaznego znaczenia owej drobnej szlachty w sprawie konserwacyi ukrainskiego zywiolu i jego narodowych tradycyi. Bo chociaz byla ona biedna, malo kulturalna, pozbawiona wplywu i powagi zawsze jedank jej pozycya materyalna, jej dobrobyt, a co najwazniejsze , jej stanowisko spolwczne stawialy ja wyzej od pozbawionego wszelkich praw obywatelskich, w zwykly inwentarz roboczy obroconego panszczyznianego wloscianstwa. A przytem nie brako wsrod niej jednostek, ktore ut in substantia sic in moribus et claritate wyrastaly ponad ten niski poziom upadku, do jakiego stracony zostal przez panowanie polskie miejscowy zywiol ukrainski. Co prawda to, co ponad ten poziom wyroslo, stawalo sie wkrotce w wielkiej swej czesci dla swego narodu obcem i przyjawszy zewnetrzne formy kultury, asymilowalo sie predko z "kulturalnem" otoczeniem polskiem. Niemniej jednak obecnosc w szeregach ukrainskich tego nieco zamozniejszego, a glownie butniejszego zywiolu, dodawala tym szeregom pewnej sily moralnej i niejednokrotnie stawala sie pomoca owczesnym dzialaczom narodowym w ich roznorodnej pracy. Odczytujac wyzej przytoczone rejestry czerwonoruskich ukrainskich rodow szlacheckich, czytelnik zapewne przypomnial sobie Balabanow i Kopystynskich, Zeliborskich i Winnickich, Pletenieckich i Kalnofojskich, Radylowskich i Zurakowskich, ktorzy zapisali swe imiona na stronicach historyi Ukrainy, i to nie tylko samej Rusi Czerwonej, jako wybitni dzialacze na roznych polach religijnego, oswiatowego i kulturalnego zycia swej ojczyzny. Ze szlachty tej rekrutowalo sie w olbrzymiej masie duchowienstwo; dobra polowa tych rodow szlacheckich zostala z biegiem czasu rodami, dynastyami, powiedzmy, duchownemi. I ogromna ilosc tych nazwisk zapisana wreszcie zostala na karcie dziejow pierwszego stulecia narodowego odrodzenia wspolczesnej ukrainskiej Galicyi. (...) s. 15

(j.p)

Poprzednia strona | Strona domowa | Nastepna strona

[ Wpis do Ksiegi Gosci ]

[ Biezaca Ksiega Gosci ]

[ Poprzednie Ksiegi Gosci ]

[ Witryna na CD-ROMie ]


Jan Popiel  
&
Slawomir Popiel  

Witryna byla zalozona dnia 1998-6-15 i uaktualniona dnia 2007-05-13.
Copyright 1998. Jan Popiel i Slawomir Popiel.